Samorządowcy mówią: To prosta droga do zapaści

0
51

Demontaż polskiej oświaty postępuje lawinowo, a całemu systemowi grozi zapaść. Przedstawiciele największych miast w Polsce w czwartek, 22 sierpnia spotkali się w tej sprawie z ministrem Dariuszem Piontkowskim. I zaapelowali o korekty.

fot. R. Motyl. Złożenie pisma w MEN

To druga wizyta przedstawicieli Unii Metropolii Polskich w siedzibie MEN. Poprzednia, 7 sierpnia, zakończyła się fiaskiem – minister zaprosił gości, ale ich nie przyjął, po kilkudziesięciu minutach oczekiwania opuścili budynek przy al. J. Ch. Szucha.

Tym razem nie pojawiły się już żadne nieoczekiwane przeszkody i doszło do spotkania poświęconego reformie szkolnictwa, jej finansowych i społecznych skutkach, które ponoszą głównie samorządy.

– Złożyliśmy oficjalne pismo i przedstawiliśmy nasze postulaty dotyczące m.in. zmiany zasad wyliczania subwencji oświatowej, konieczności przekazywania odpowiednich środków w tym również na inwestycje oraz przywrócenia nam stopniowo odbieranych kompetencji w zakresie doradztwa, sieci szkół czy oceny pracy dyrektorów. Minister nie miał i nie ma nam nic do zaoferowania, nie złożył żadnych wiążących deklaracji. Postulaty zostały jedynie wysłuchane. I na tym koniec. Rząd nie ma pieniędzy, ogranicza wydatki i przerzuca koszty „deformy” i podwyżek dla nauczycieli na samorządy. Na co nie ma naszej zgody –  mówi Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy.

Samorządy dokładają coraz więcej

Brak wystarczających środków na wprowadzenie reformy oraz niedoszacowanie kwot subwencji oświatowej w latach 2017 – 2019 pogłębił znacznie lukę pomiędzy kwotą subwencji oświatowej a wydatkami bieżącymi jednostek samorządu terytorialnego. Różnica ta w największych metropoliach wynosi obecnie już 24,3 mld złotych i błyskawicznie się powiększa.

Warszawa na edukację wydaje prawie 4,5 mld zł rocznie a subwencja oświatowa wynosi niecałe 2 mld i nie pokrywa nawet pensji dla kadry pedagogicznej i niepedagogicznej (brakuje ponad 800 mln zł). 

Na ustawową podwyżkę wynagrodzeń od 1 września br. (wzrost wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli o 9,6%) nie zagwarantowano środków. MEN przeznaczył na ten cel 1 mld złotych, tymczasem koszty tej podwyżki to 1,5 mld zł. Rząd planuje więc podwyżki z pieniędzy samorządów. To niedopuszczalne – podkreślają włodarze miast. 

– Styczniowe podwyżki kosztowały Warszawę 70 mln zł a z MEN dostaliśmy 30 mln. Wrześniowe podwyżki kosztować będą 51 mln zł. Nie otrzymaliśmy póki co ani jednej złotówki. Minister zapewnił, że Warszawa otrzyma 36,8 mln zł. To oznacza kolejne 14,2 mln zł mniej – dodaje wiceprezydent Kaznowska.

Karta Nauczyciela

Kolejna forsowana przez rząd zmiana przepisów pokazuje, że demontaż polskiej oświaty jest planowym działaniem rządu PiS. MEN chce znowelizować przepisy Karty Nauczyciela wprowadzając bardzo niebezpieczne rozwiązania. Umożliwiłyby one pozaustawowe i dowolne kształtowanie wysokości subwencji, w zależności od stanu zamożności jednostki samorządu terytorialnego. Największe polskie miasta, które są jednocześnie głównymi ośrodkami edukacyjnymi, zostaną obciążone najbardziej.

Dorobek jest niszczony

Decyzje w sprawach oświatowych powinny być podejmowane jak najbliżej społeczności lokalnej. Od trzech dekad to samorządy terytorialne były odpowiedzialne za organizację lokalnej oświaty. PiS usiłuje to zmienić. Centralizuje, konsekwentnie i systematycznie niszcząc dorobek ostatniego 30-lecia. Przykładem są m.in. regulacje odnoszące się do kwestii finansowania i funkcjonowania doskonalenia nauczycieli oraz warunków i trybu powierzania zadań doradcy metodycznego, ingerencja kuratorów oświaty w proces ustalania planu sieci publicznych przedszkoli i szkół (wymagana pozytywna opinia kuratora oświaty) czy ocena pracy dyrektorów szkół.

Zapłacą… uczniowie

Największe polskie miasta to jednocześnie największe ośrodki edukacyjne w Polsce, do których dojeżdża młodzież ze wsi, miast i miasteczek. Decyzje mające na celu ograniczenie im subwencji oświatowej to zamach na dzieci i młodzież, ich edukację i zawodową przyszłość.

Dalsze drenowanie budżetów dużych miast, poprzez nakładanie nowych zadań bez zapewnienia odpowiednich kwot na ich finansowanie, zakończy się cięciami wydatków w innych obszarach, które mają bezpośredni wpływ na bardzo dobry poziom edukacji w dużych miastach.

Szukając środków na wydatki obligatoryjne, takie jak pensje (dla nauczycieli i pozostałej kadry), opłaty za media, wodę i gaz, duże miasta będą zmuszone do ograniczenia planowanych remontów, a być może także likwidacji wielu programów, np. zajęć dodatkowych, programów socjalnych, Lata w mieście i Zimy w mieście, czy stypendiów.